Czym jest dla was „dobre życie”? Wypowiedzcie te słowa na głos i zobaczcie jakie obrazy zrodziły się w głowie? Co podpowiedziała wasza wyobraźnia?

Na przestrzeni kilkudziesięciu lat moje obrazy zmieniały się, przeplatały się w nich różne miejsca, czynności, pasje i ludzie.  Pamiętam, że chciałam mieć dostatni dom, męża i dzieci, bo wyobrażałam sobie, że da mi to szczęście. Nie dało, bo nie sprecyzowałam w marzeniach, jakie cechy ma mieć mąż i nie uściśliłam, że dostatni dom nie polega tylko na rzeczach materialnych. Później dobre życie wiązałam z pracą w prestiżowym miejscu, kierowaniem ludźmi, zarządzaniem firmą, byciem osobą podejmująca szybkie decyzje. Podobały mi się sceny w filmach, gdy ważna osoba idzie szybko korytarzem albo przez otwartą przestrzeń biura i wydaje zdecydowanym głosem polecenia, które są realizowane bez dyskusji,  dopóki nie przekonałam się z jak ogromną odpowiedzialnością, stresem i wyczerpaniem wiąże się taka praca.

Kiedy już popełniłam możliwe błędy, zaczęłam wsłuchiwać się w swój głos. Wyłączyłam telewizję, przestałam czytać romanse, nie wzorowałam się na życiu innych ludzi. Słuchałam tylko głosu płynącego z mojej głowy i zaczęłam obserwować, jak reaguje moje ciało na ludzi, sytuacje i wydarzenia. I wszystko zaczęło się układać. Nie od razu, nie za szybko, ale z czasem było tylko lepiej.

Odkryłam, że #dobreżycie nie musi być tylko dla wybrańców. Nie trzeba wszystkiego rzucać i przeprowadzać się w Bieszczady albo na sielankową wieś. Dobre życie mogę mieć tu, gdzie jestem, a jeżeli nie, to mogę się przemieścić tam, gdzie będzie mi lepiej.
Nie pędzę tam, gdzie mnie nie ma, zatrzymałam się tu, gdzie jestem.

Nie muszę rezygnować z nowoczesnych technologii i zdobyczy cywilizacji. Nie muszę wyłączać się z mediów społecznościowych i przestawać śledzić wiadomości ze świata.  Mogę wyłączać portale i zajmować się tym, co lubię i mogę robić. To ja rządzę swoim życiem, technologia jest narzędziem do wykorzystania.

To, czy intensywnie pracuję, czy robię sobie przerwę i odpoczywam, to tylko i wyłącznie mój wybór. Jeżeli czuję, że dalszy wysiłek nie na wiele się zda, bo albo nie jestem już produktywna, albo to odchoruję, albo będę tak zmęczona, że będę musiała odpoczywać 2 dni, wolę przerwać i wrócić do wykonywanych czynności. Ale jest też tak, że to wyczerpanie i zmęczenie daje mi siłę do dalszych działań, bo jest podlane niesamowitą satysfakcją. Zatem – to zależy.

Celebruję swoje święta, swoje momenty w ciągu dnia, mam swoje rytuały. To wspólna kolacja, poranne picie kawy, rozmowy przy stole i przez komunikatory internetowe, wymiany opinii podczas wspólnego oglądania filmu czy programu w telewizji.

Zapraszam gości do swojego życia. Do domu i do wirtualnego świata. I bezpardonowo usuwam ludzi, którzy zaczynają mi szkodzić i przy których źle się czuję.

Doświadczam zjawisk, o których myślałam kiedyś, że są tylko dla ludzi bogatych i uprzywilejowanych. Bywam na koncertach światowych gwiazd, kupuję bardzo dobrej jakości ubrania i kosmetyki, oglądam dzieła sztuki i architektury. Uważam również, że różne wspaniałości można dostać za darmo: słońce, powietrze, miłość, przyjaźń, wdzięczność, obcowanie z pięknymi krajobrazami i wytworem ludzkich rąk.

Nie ominę tematu pieniędzy jako składowego elementu dobrego życia. Trudno dobrze żyć, gdy trzeba rezygnować ciągle z jakichś zakupów lub martwić się o zapłacenie rachunków. Ten, kto mówi, że pieniądze szczęścia nie dają, nigdy nie był biedny.

Zmieniam to, co mogę zrobić, godzę się z tym, czego nie mogę zmienić i staram się odróżnić jedno od drugiego.

Jaka jest Twoja definicja dobrego życia?

Co stoi na przeszkodzie, by Twoje życie było dobre, jeżeli oczywiście jeszcze nie jest?

Co poprawiło by Twoje życie? Gdzie to jest? Dlaczego Ciebie tam jeszcze nie ma?

 

Written by Róża Wigeland