• 0 Items - £0.00
    • Brak produktów w koszyku

Blog

– Muszę się wyprowadzić jak najszybciej z dzielnicy, w której mieszkam – usłyszałam ostatnio od znajomej.
– Stało się coś?
– Nie. Ale nie czuję się tam bezpiecznie.
– To znaczy? – nie bardzo rozumiem jej obawy. – Coś widziałaś? Zdarzały się jakieś napady? Ktoś cię zaczepia? Napastuje?

Okazuje się, że żadne z tych zdarzeń nie miały miejsca. Znajoma po prostu irracjonalnie nie czuje się bezpiecznie. Jakiś czas później mój partner wrócił z kursu angielskiego i już od drzwi zaczął pomstować, że jego wykładowcy zwariowali do reszty i przechodzą już samych siebie, bo musi opracować i napisać (po angielsku oczywiście) uzasadnienie i strategię dla projektu miejskich ogrodów jako zapobieganie przestępczości.

– Wymyśl coś – usłyszałam na koniec jego wywodu, który nie do końca nazwałabym parlamentarnym.

Rabatki kwiatowe w służbie prawa – brzmi trochę absurdalnie. Czyli co? Przestępcę odwiedzie od niecnych czynów zapach róż? Zgłębiłam temat. Okazało się, że istnieje coś takiego jak równanie zbrodni:
prawo + sprawca + ofiara + miejsce = zbrodnia/przestępstwo.

Jeden z tych czynników można zniwelować poprzez odpowiednie zagospodarowanie terenu, a tym samym zlikwidować jeden z wymiarów zbrodni. Jest to możliwe już na etapie planowania budowy osiedla mieszkalnego, dzięki ścisłej współpracy przy projekcie osób mających wiedzę z zakresu nie tylko architektury, ale także socjologii, psychologii, kryminologii i prawa. Nazywa się to zapobieganiem przestępczości poprzez kształtowanie przestrzeni.

Przestępstwo jest popełniane wtedy, gdy następuje ścisła zależność pomiędzy sprawcą, okazją i miejscem do jego popełnienia. Dzięki specjalnemu układowi budynków, ulic, roślinności i latarni można wpłynąć na zachowania zarówno sprawcy, jak i ofiary. Rośliny ozdobne, dostateczne oświetlenie czy zabudowa mogą dostarczyć odpowiednich bodźców i zniechęcić potencjalnych sprawców do szukania okazji do przestępstw. A im mniej miejsc, na których można popełnić czyny zabronione, tym mniej ofiar. Zlikwidowanie kryminogennej przestrzeni publicznej powoduje, że poprawia się poczucie bezpieczeństwa na danym obszarze. Utrzymanie dobrze oświetlonych rabat kwiatowych i ozdobnych krzaczków okazuje się tańsze niż naprawa i odbudowywanie zdewastowanych miejsc. O kosztach i cierpieniu zwykłych ludzi dotkniętych zbrodnią czy przestępstwem nie wspominając, bo to właściwie jest niemierzalne.

Taka atmosfera sprzyja zarówno różnym inicjatywom lokalnym, jak i przyciąga inwestorów. Tworzy się ogromny kapitał społeczny dzielnicy lub miasta. W taki sposób budowane są „dobre” osiedla, prestiżowe adresy i miejsca, w których zwykli ludzie chcą po prostu szczęśliwie żyć i wychowywać dzieci.

Co ciekawe, zamknięte osiedla, broniące wstępu potencjalnych przestępców na swój teren, według badań naukowców wcale takimi bezpiecznymi się nie jawią. Zamykane pilotami bramy i kluczami furtki ograniczają dostęp, ale też nie pozwalają uciec ich mieszkańcom w razie zagrożenia. O wiele bezpieczniejsze okazują się przestrzenie, na których wyraźnie oznaczono zarówno fizyczne, jak i umowne bariery, bez zbytniego zagęszczenia różnych bodźców. Takie tereny sprzyjają poczuciu bezpieczeństwa ich mieszkańców i pozwalają na szybkie zauważenie intruzów. To wszystko oczywiście nie niweluje zbrodni do zera, ale w bardzo dużym stopniu je ogranicza. Dlatego warto się przyjrzeć potencjalnej przestrzeni do zamieszkania, jeżeli planujemy jakąś zmianę w swoim miejscu do życia na ziemi.

Zrozumiałam znajomą, kiedy odwiedziłam jej dzielnicę. Tam rzeczywiście czuje się jakieś zagrożenie. Jest za dużo ludzi, za mało przestrzeni, za dużo ciemnych, niezagospodarowanych zaułków. I uzmysłowiłam sobie też, dlaczego na niektórych dworcach i stacjach leci z głośników muzyka klasyczna. Jakoś trudniej popełnia się przestępstwa przy dźwiękach Bacha czy Mendelssohna.

Inne felietony dostępne w książce na https://rozawigeland.com/pl/produkt/mentalistka/

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *