Przy porannej kawie facebook zapytał mnie: o czym myślisz, Róża? Nie wystarcza mu już wiedza, o której do niego zaglądam, co lubię, gdzie byłam i z kim się przyjaźnię. Chce również poznać moje myśli i sekrety, a o tym wiem tylko ja. Niektóre z tysięcy i milionów moich myśli może poznać. I tak wiadomo o mnie wszystko to, co tylko ktoś zechce wiedzieć. Bycie incognito przestało być możliwe. Świat ma wszystkie dane, jakie zapragnie, bo niemożliwe stało się życie w nim bez ich udzielania na każdym kroku.

O czym myślę przy porannej kawie? Dopełniłam obowiązku i dałam się policzyć, poddałam się spisowi brytyjskiemu (census 2021). Jedno z pytań wywołało refleksję. Zapytano mnie, kim się czuję? Odpowiedziałam, że Brytyjką, bo tutaj żyję, pracuję, płacę podatki, głosuję w brytyjskich wyborach, słucham i czytam angielskie wiadomości. Ale myślę po polsku, zdarza mi się myśleć i działać „po polsku”, czego sama w sobie nienawidzę – z naleciałościami, mentalnością i tym ciągłym podejrzliwym kombinowaniem, gdy coś jest łatwe i miłe w obsłudze, że jednak jest jakiś haczyk i zaraz ktoś mnie z czegoś okradnie albo oszuka. Po polsku obchodzę niektóre święta w domu, zdarza mi się gotować polskie obiady i czytam polskie książki. Ale wolę kuchnię włoską. Bardziej lubię jej sposób przyrządzania, smak, zapach, wykorzystywanie produktów. To włoskimi krajobrazami bardziej się upajam, melodia języka bardziej wpada mi w ucho i we włoskim miasteczku wolałabym żyć, gdyby ktoś kiedyś postawił przede mną taki wybór. Gdy ktoś w Anglii próbuje zgadnąć, jakiej jestem narodowości, w dziewięciu przypadkach na dziesięć, jestem brana za Francuzkę z powodu sposobu bycia i stylu ubierania się. Natomiast mentalność, którą najlepiej rozumiem i potrafię wytłumaczyć, stan umysłu, z którym mogłabym żyć w największej przyjaźni jest rosyjska. W opisie „o mnie” na stronie internetowej podałam: obywatelka Europy. Brzmi ładnie, nawet dumnie. W rzeczywistości jest męczące.

O tym dzisiaj myślę. O pozbyciu się poczucia obcości i samotności. Znalezieniu schematu zrobionego na moją miarę. Trafieniu na kwestionariusz, w którym zostaną podane opcje do wybrania zgodne z tym co myślę i czuję.

Może być zdjęciem w zbliżeniu

 

Written by Róża Wigeland