Zaczęło się od tego, że chciałam stworzyć kolekcję obrazów 3D, poświęconych tym samym motywom, które pojawiły się na okładkach moich pierwszych książek: róża, kapelusz, filiżanka kawy. Przedmioty, które miały już swoje miejsce w moich opowieściach, zaczęły funkcjonować jako samodzielne obrazy.
Z czasem ten pomysł zaczął się rozwijać. Obrazy przestały być jedynie
przestrzennym przedłużeniem książek, a stały się osobną formą wypowiedzi. Tak pojawiły się asamblaże.
Mieszkam na wybrzeżu Morza Północnego i trudno, żeby morze nie przenikało do mojej twórczości. Jego rytm, zmienność, światło i surowy krajobraz są częścią mojej codzienności. Pojawiają się więc także morskie motywy.
Przyglądam się przedmiotom, które mają swoją przeszłość. Materiałom będącym opakowaniami, uschniętym roślinom, niepotrzebnym fragmentom, drobiazgom, które ktoś kiedyś odłożył, wyrzucił albo uznał za nieważne. Mam wrażenie, że przedmioty pamiętają więcej, niż można zobaczyć na pierwszy rzut oka, a ich wartość wykracza poza ich przedmiotowość. Zbieram je i łączę w nowe kompozycje. Tworzę asamblaże i kolaże – trochę jak przestrzenne opowieści. Każdy element ma własną historię, ale dopiero zestawiony z innymi zaczyna opowiadać coś nowego.
Tworzenie jest dla mnie innym sposobem patrzenia na świat.
