Zbuduj swoją wartość. Odcinek 5

Od najmłodszych lat słyszysz od rodziców i społeczeństwa, co powinnaś robić, jak wyglądać i jak się zachowywać. To nie wszystko – wszyscy dookoła mówią ci nawet co powinnaś myśleć i jak się czuć. My kobiety, jesteśmy tak często bombardowane tymi informacjami, że same już zapomniałyśmy kim jesteśmy, kim chciałyśmy być, co robić i w jakich okolicznościach czujemy się dobrze, a w jakich niekomfortowo i źle. W naszych rodzinnych domach i społeczeństwie jesteśmy tymi, kim kazano nam być.

W poprzednim odcinku (tutaj) jeden z punktów nie został przeze mnie dokończony. Uważam, iż jest na tyle ważny, że wymaga oddzielnego obszernego omówienia. Na tyle istotny, że pokuszę się nie tylko powiedzieć co, ale i jak to zrobić. W budowaniu mojej wartości przysporzył mi najwięcej pracy nad sobą i kosztował najwięcej wysiłku.

Ja też bardzo często słyszałam co powinnam, co muszę i co trzeba. Powinnam gotować codziennie obiady, musiałam chodzić co niedziela z teściową na cmentarz i trzeba było wyprawić duże wesele, bo inni tak robili. Czasami się buntowałam i wtedy słyszałam „bo ty robisz, co chcesz!”. Byłam zdezorientowana. Pytałam: co powinnam w takim razie zrobić? Tak jak ktoś obok mnie chciał, bym postępowała, oczywiście. Ja sama byłam w tym wszystkim nieważna. I kiedy te wszystkie „muszę”, „powinnam” i „trzeba” doprowadziło mnie na skraj przepaści postawiłam wszystko na głowie. Tak, w końcu naprawdę zrobię tak jak ja chcę lub mogę i zobaczę, co się wydarzy – taką podjęłam wtedy decyzję.

Nie namawiam tutaj żadnej z was do tak radykalnych i ostatecznych posunięć. Takie zmiany lepiej jest wprowadzać małymi krokami i mniej boleśnie przechodzić przez ten proces. Ja byłam wtedy bardzo zdesperowana. Czułam, że skoro moje wykonywanie poleceń dawane mi przez innych ludzi, dopasowywanie się i działanie według cudzych schematów sprawiało, że w moim życiu za chwilę mogło dojść do tragedii. Chciałam wszystko zmienić i zrobić coś dokładnie odwrotnego i zobaczyć, dokąd mnie to zaprowadzi.

Patrząc na to z perspektywy kilkunastu lat żałuję tylko jednego – że zdecydowałam się na to tak późno.

Zamieniłam w swoim słowniku, zarówno w tym w myślach jak i wypowiadanych słowach wszystkie „powinnam”, „muszę” i „trzeba” na „chcę” i „mogę”.

Zawsze, ale to zawsze pytam przede wszystkim siebie czy chcę to zrobić. A jeżeli nie chcę, to czy mogę. Myślicie, że muszę chodzić do pracy, by mieć pieniądze na życie i rachunki? Nie, nie muszę. Nikt w kajdankach do pracy mnie nie doprowadza. Wielu ludzi nie pracuje i żyje. Jeżeli przestanę płacić za swoją egzystencję pod danym adresem, wyląduję pod przysłowiowym mostem, a tego nie chcę. Lubię swoje komfortowe życie. Pracuję więc, by mnie było na nie stać. To mój wybór.

Nie chce mi się ugotować czegoś na kolację, to zjem kanapkę. Ale miło spędzać czas wieczorem przy stole, gdy mój partner wraca z pracy, gdy siedzimy, jemy, pijemy pyszną herbatę i rozmawiamy o tym, jak spędziliśmy dzień. Gotuję więc, bo chcę przyjemnie spędzić wieczór.

Budzę się rano w kiepskim nastroju. Wiem, że jeżeli zostanę w łóżku do południa to będę się czuła jeszcze gorzej. Wstaję więc, biorę prysznic, robię makijaż i ubieram ładne ubranie. Czasami wychodzę też na kawę do jakiejś klimatycznej kawiarni, czasami do kogoś dzwonię i rozmawiam. Nie muszę tego robić, ale chcę dobrze się czuć, więc robię te rzeczy ze swojej listy, o których wiem, że pomogą mi zmienić nastrój na lepszy.

Ktoś zwraca się do mnie o pomoc lub tylko mówi, że ma z czymś problem, a ja wiem, jak mogłabym pomóc, lub wiem, skąd można wziąć potrzebne informację. Służę więc radą, bo mogę. Mogę podsunąć pomysł na rozwiązanie problemu. Ktoś skorzysta lub nie, to już leży w gestii mojego interlokutora. Ale nie muszę pomagać ani nie powinnam. To zależy tylko od tego czy chcę pomóc tej osobie lub czy mogę.

Większość ze słyszanych komunikatów zaczynających się od powinnaś, czy trzeba to drobiazgi, które można wysłuchać i o nich zapomnieć. Najbardziej szkodliwe powinności dla naszego poczucia własnej wartości dotyczą ważnych spraw – jaką pracę powinnyśmy wykonywać, za kogo wyjść za mąż, jaki sukces osiągnąć w życiu czy też jakie mieć przekonania polityczne i jaką wyznawać wiarę. Jeżeli całe twoje otoczenie mówi ci, jaka powinnaś być, a jaka nie, a ty czujesz, że jesteś kimś innym, to mamy problem, którego rozwiązanie nie będzie ani łatwe, ani bezbolesne.

Być może, droga czytelniczko też nie jesteś bez winy. Zrewiduj swoje myślenie. Czy nie zdarza ci się myśleć, jacy powinni być inni ludzie i jak powinien wyglądać według ciebie świat? Co powinien robić ten i ów w danej sytuacji i jakie działania powinny odejmować rządy w różnych państwach? No właśnie!

Jak rozpoznać, co jest dla nas dobre, a co nie? Najprościej zadać sobie pytanie czy to, co za chwilę będę robiła to powinnam zrobić, bo ktoś ode mnie tego oczekuje, czy chcę.  Niektóre powinności są całkiem sensowne i racjonalne. Powinnaś pójść do lekarza, gdy jesteś chora, chyba że ci na tym nie zależy i dopuszczasz w wyniku zaniedbania swoją śmierć. Powinnaś zadzwonić do koleżanki, aby dowiedzieć się szczegółów na temat pobytu wakacyjnego w kurorcie, w którym była i do którego ty też się wybierasz, chyba że uważasz, że bez tych informacji też sobie doskonale poradzisz. Powinnaś być miła dla swoich bliskich w domu, jeżeli zależy ci na dobrej atmosferze i rodzinnym szczęściu, chyba że ci na tym nie zależy i zarządzasz rodziną poprzez krzyk i pretensje o wszystko. Zadaj sobie pytania: Co chcę uzyskać? Jak się czuć? Jak ma wyglądać moje życie? A potem odpowiedz, czy chcesz zrobić lub czy możesz. Jeżeli poczujesz, że twoje poczynania będą rozsądne i właściwe, będą oparte na twoim zdrowym rozsądku i zrobienie powinności będzie służyć twojemu dobru, to zbudowanie poczucia twojej wartości będzie tylko kwestią czasu.

Jak zerwać z wyuczonym zachowaniem i nauczyć się sztuki odpuszczania – w następnym odcinku.

Written by Róża Wigeland