Zbuduj swoją wartość. Odcinek 1

Rok 2006. Lipiec lub sierpień, nie pamiętam. Po kilku awanturach w domu, a było dopiero południe, czuję, że za chwilę nie wytrzymam i stanie się coś złego. Albo zabiję jego, albo siebie. Jestem zrozpaczona, nie myślę logicznie, właściwie w ogóle już nie myślę. Jestem kłębkiem nerwów i bardzo się boję wszystkiego. Łapię w pospiechu i wrzucam do torby kilka ubrań dla siebie i córki, kilka książek, jakieś kosmetyki. Dzwonię po syna i proszę o zawiezienie nas do stanicy harcerskiej, bo wiem, że można tam tanio wynająć domek w lesie na kilka dni. Skąd wiedziałam, że akurat mają coś wolnego? Nie pamiętam. Przeżywany w tamtym okresie stres był tak ogromny, że nie pamiętam całych tygodni i miesięcy. Kojarzę tylko niektóre zdarzenia.

Stanica jest położona w lesie, w odległości około dwóch kilometrów do najbliższego sklepiku i zabudowań. Niedaleko przepływa nieduża malownicza rzeka. Warunki spartańskie, ale dla mnie najważniejsze jest to, że nikt na mnie nie wrzeszczy, nie popycha i nie bije. Mam spokój. Na drugi dzień, po w miarę spokojnym śnie nie przerywanym hałasem z włączanego kilka razy w ciągu nocy telewizora, zaczynam myśleć i czytać jedną z zabranych książek. W tej książce było napisane między innymi, że to ja jestem odpowiedzialna za własne wybory i własne życie i nikt za mnie w nim nie posprząta. Że zwalanie winy za zgotowanie mi piekła w życiu na kogokolwiek innego nie poprawi mi jakości tego życia. Że tylko wzięcie pełnej odpowiedzialności za to, co się dzieje i autentyczna chęć zmiany może przynieść poprawę. Pogrubionym drukiem autor dopisał jeszcze, żeby nigdy, przenigdy się nie poddawać.

Uświadomiłam sobie, jak bardzo jest źle. I zabolało. Dopiero jak ta druga ja we mnie powiedziała mi szczerze, na jakim jestem psychicznym, zdrowotnym i finansowym dnie, poczułam rozrywający mnie ból. Miałam do wyboru dwie drogi. Pozostać w tym, w czym tkwię i żyć tak w przez następne lata, a raczej umrzeć, bo czułam, że to długo nie potrwa. Albo diametralnie zmienić wszystko w swojej rzeczywistości. Uświadomienie tego sobie było jednym z moich najważniejszych odkryć w życiu. Było olśnieniem.

Pierwszym krokiem w budowaniu poczucia własnej wartości jest właśnie świadomość, kim jesteś, kim kazano ci być, kto lub co cię ukształtowało taką, jaką jesteś, dlaczego tutaj jesteś, co jest dla ciebie ważne, a co nie. Czego pragniesz, o czym marzysz, co chciałabyś zmienić, a co zostawić takim, jakim jest. To trudne pytania wymagające przemyślanej i szczerej odpowiedzi. Jeżeli nie wiesz, czego chcesz, może łatwiej będzie ci odpowiedzieć sobie na pytanie, czego na pewno nie chcesz.

Moje odpowiedzi w 2006 roku wyglądały mniej więcej tak:
Kim jestem? Kobietą, matką, siostrą, psychicznym wrakiem, ofiarą przemocy, żoną, bankrutującą bizneswomen.

Kim kazano mi być? Bezdomną, bezgranicznie posłuszną i zależną, bez własnego zdania i opinii, zastraszoną, katoliczką, słabą, pracującą ponad własne siły, chorą na depresję.

Kto lub co mnie ukształtowało taką, jaką jestem teraz? Rodzice, partner, mąż, teściowa, księża, nauczyciele, szukanie oparcia w innych, często niewłaściwych ludziach, poleganie na zdaniu i opinii innych, niesłuchanie własnej intuicji, telewizja, prasa, medialne przekazy, książki, nieliczni przyjaciele.

Dlaczego tutaj jestem? Bo jestem wyrzucana z domu kilka razy dziennie, bo dokonałam złych wyborów.

Co jest dla mnie ważne? Spokój, dobre życie, moje dzieci, przyjaźni ludzie, praca i odpoczynek, zdrowie, moja wewnętrzna siła, dzięki której pokonam przeciwności, terapia, pieniądze, nie poddawać się.

Co nie jest dla mnie ważne? By inni mnie lubili, opinia innych o mnie, miasto, w którym mieszkam, nic nie jest ważne, jeżeli nie prowadzi mnie do mojego celu.

Czego pragnę? Dobrego życia.

Co chciałabym zmienić? Wszystko.

Czego nie chciałabym zmieniać? Świadomości, do której właśnie dotarłam.

Czego chcę? Bez lęku odbierać telefon i otwierać drzwi do mieszkania, żyć, uśmiechać się.

Czego nie chcę? Bać się.

O czym marzę? Zobaczyć własną książkę na półce w księgarni, słuchać szumu fal, mieć ciepły, dostatni dom w ładnej miejscowości blisko rzeki, morza lub oceanu, kształcić się i rozwijać, spać i jeść bez wspomagania lekarstw.

Aby poprawić swoje życie, trzeba najpierw określić, w jakim punkcie znajduje się obecnie. Ustalić swój punkt wyjściowy. Zastanowić się, przemyśleć i najlepiej zapisać, by móc później do tego wrócić. W zgodzie ze samą sobą i najważniejsze – bez oszukiwania siebie, tłumaczenia czy usprawiedliwienia. Bez zafałszowywania rzeczywistości. Wszak rozmawiasz sama ze sobą, z człowiekiem, który jest w tej chwili dla ciebie najważniejszy. Wyprowadź swoje ciało i umysł na spacer, niech się spotkają w miejscu zwanym świadomością. Zdobądź się na absolutną szczerość wobec siebie.

Już sama myśl, aby stać się silniejszą wywołuje strach i niepokój. Obawiasz się, czy podołasz? Czy jesteś dostatecznie przygotowana na zmianę? Czy twoi bliscy to zaakceptują? Co inni o tobie pomyślą? Czy ci, którzy cię lubią i na których ci zależy będą cię nadal lubili? Zapewniam, że nie jesteś sama. Wszystkie tak mamy. Każda zmiana wywołuje lęk przed nieznaną przyszłością. Złe doświadczenia i wybory z przeszłości, brak informacji i złe traktowanie ze strony innych osób wywołuje negatywne nastawienie i przejmuje kontrolę nad twoim życiem. Większość tego, czym się teraz martwisz, nigdy się nie wydarzy. Statystyki dowodzą, że nawet 90 procent. Nie ma innej drogi do zbudowania poczucia wartości niż stawienie czoła własnym lękom i obawom. Trzeba wyjść poza strach, który blokuje wiarę.

Odpowiedz sama sobie na powyższe pytania. Spotkaj się z własną świadomością.

Written by Róża Wigeland