Elan Cafe – insta-kawiarnia

Mieszkając w Wielkiej Brytanii – kraju sieciowych lokali tęsknię czasami do takich oryginalnych, jedynych w swoim rodzaju, niepowtarzalnych. Podobno takie też istnieją i jak się okazało po zgłębieniu tematu nie ma ich wcale tak mało. Postanowiłam zajrzeć do jednej z nich na za namową przyjaciółki reklamowanej jako jedna z najpiękniejszych kawiarni w Londynie – Elan Cafe.

Po przybyciu na miejsce w niedzielne przedpołudnie zastajemy kolejkę potencjalnych konsumentów przed malutkim dwupoziomowym lokalem. To znak, że miejsce rzeczywiście jest oblegane. Czekamy więc i my.  Przemiły kelner wychodzi z tacą zastawioną małymi kubeczkami i częstuje nas różaną lemoniadą. To miły gest w kierunku gości, zwłaszcza że czekamy na stolik około pół godziny.

W trakcie usadzania nas przy stoliku zostajemy poinformowane, że powinniśmy złożyć zamówienie w tym samym czasie. To akurat rozumiem. Ale jest jeszcze jedna informacja dla nas: czas naszej wizyty w Elan Cafe nie może być dłuższy niż 45 minut. Tego już nie rozumiem. Rzeczywiście, jest taki komunikat w menu kawiarni dopisany drobnym drukiem. Nie zwróciłam na niego uwagi kiedy przed przybyciem oglądałam ich stronę internetową. Patrzyłam na pozycje w menu i ceny.

 

Jedzenie i napoje są bardzo dobre, pięknie podane, obsługa uprzejma i uśmiechnięta, wystrój kawiarni rzeczywiście niepowtarzalny. Siedzimy w jasnym wnętrzu wśród różowych kwiatów, a każdy kąt, ściana, stolik czy potrawa to gotowy kadr.

 

To miejsce stworzyli nietuzinkowi ludzie. Główny kucharz, Brandshaw  pochodzi z Republiki Południowej Afryki. Wychowywał się w rodzinie miłośników jedzenia. W swoim rzemiośle kieruje się prostotą, kreatywnością i odważnymi smakami, co widać i czuć na talerzu. Kawa w Elan to nie napój, to niemalże religia. Główny spec od kawy, Joao to Portugalczyk, trzykrotny finalista brytyjskiego konkursu dla baristów, prelegent i szkoleniowiec uczący mistrzowskiego samodzielnego przygotowywania najwyższej jakości kawy. Jest też Kunthea, ktoś kogo określiłabym jako kierowniczka artystyczna od robienia wzorów na latte. Podobno przy pomocy spienionego mleka jest w stanie wyczarować wzory od pandy po pejzaże leśne. Za sprawą swojego talentu i jak przypuszczam pochodząca z tajskiej rodziny kobieta stała się finalistką konkursu National Latte Art w Wielkiej Brytanii. I w końcu najważniejsza osoba – założycielka, Aleksandra Miller. Gorliwa zwolenniczka zdrowego żywienia i życia. Pasjonatka odnowy biologicznej. Uważa, że nie tylko ważne jest to, co kobiety nakładają na siebie, ale także to, co jedzą. Nie wiem, skąd pochodzi, ale w jednym z wywiadów opowiadała o swojej życiowej drodze poprzez Miami, Jamajkę, Bliski Wschód, by osiąść w Londynie. Co za narodowościowy mix osobowości w tak małej kawiarence!

W pierwszej chwili wydaje mi się, że kawiarnia jest bardzo prosta, Wystarczyło mieć pomysł, konsekwentnie trzymać się linii kolorystycznej i wyszukać odpowiednie meble i gadżety do wystroju. Po dokładniejszym przyjrzeniu się poczułam, że wszystko zostało dokładnie przemyślane i zaprojektowane przez fachowców pod dokładnie te a nie inne powierzchnie użytkowe.

Próbuję odprężyć się i delektować pysznościami jednak czegoś mi w tym lokalu brakuje. Nie czuję tutaj radości ludzi ze spotkania. Tutaj przychodzi się po to, by zrobić zdjęcia sobie i potrawom i wstawić je na Instagram. W Elan Cafe nikt z gości nawet nie ukrywa, że przyszedł tutaj po to by pobyć wśród ludzi. Tutaj się bywa, bo to modne miejsce. Bo sfotografowane potrawy zbiorą lajki i serduszka, a osoby odhaczą się na mediach społecznościowych, że byli w modnym instagramowym miejscu. Trudno zresztą jest mi nawiązać sensowną głębszą rozmowę z moimi towarzyszkami mając z tyłu głowy komunikat, że mamy limitowany czas pobytu. Nasze zamówienie jest przyniesione po ok. 10 – 12 minutach. Na zjedzenie potrzebuję ok. 20 minut. Dopijam herbatę, kolejne kilka minut. I właściwie za chwilę skończy się nasz czas. Miałabym ochotę jeszcze na kawę i jakieś ciasteczko, ale nie będę przecież prosić obsługi o to, by pozwoliła mi posiedzieć 15 minut dłużej. Jako gość źle się z tym czuję.

Byłam, zaliczyłam, zrobiłam zdjęcia. Czy polecam? Tak, jeżeli chcesz zrobić ładne zdjęcia na portale społecznościowe. Nie, jeżeli nie chcesz czuć się jak gość z terminem przydatności do spożycia. Czterdziestopięciominutowym.

 

Do wyboru są dwie Elan Cafe w Londynie otwarte od 8 rano do północy.

48 Park Lane, Mayfair, W1K 1PR

239 Brompton Road, Knightsbridge, SW3 2EP

 

Written by Róża Wigeland