Rekonesans (3)

Aby odpowiedzieć na pytanie: dlaczego nie, musiałam się głęboko zastanowić. RR to nie jest człowiek, którego można zbyć odpowiedzią nie, bo nie.

Przerzucałam różne argumenty w myślach by za chwilę sama je obalić. Bo co mnie tu właściwie trzymało? Mieszkanie? Można wynająć wszędzie. Praca? I tak chcę ją zmienić. Miejsce, w którym mieszkam jest zupełnie przypadkowe. Znalazłam się tu tylko dlatego, że RR miał tutaj pierwszą swoją pracę. To nie był mój wybór tylko zbieg okoliczności i nawet to miejsce mi się nie podoba. Ciasno zabudowana i zabetonowana przestrzeń miejska ze znikomą ilością zieleni i głośnym ruchem ulicznym ze wszystkimi jego konsekwencjami. Mam jedną ulubioną kawiarnię blisko mieszkania i pewien obszar jednego z parków, w którym lubię bywać. Mam jedną przyjaciółkę, ale komunikatory i niezbyt duża odległość nie pozwolą zmienić naszych relacji. Ona zresztą właśnie zmieniła pracę i zmiana dzielnicy jest kwestią czasu, więc i tak przestałyśmy widywać się na co dzień.

Ogromnym plusem była komunikacja pozwalająca dotrzeć w każdy niemal zakamarek Londynu i poza nim, dostępność kilku lotnisk łącząca z całym światem no i sam Londyn z jego nieprzebranym kulturalnym bogactwem. Ale… Po świecie za często nie latam, wystarcza mi Europa, a na zwiedzanie Londynu mam coraz mniej czasu przez pracę właśnie, a jak mam czas, to nie mam siły co jest spowodowane wyczerpaniem przez nadmiar zajęć. Ta robota zaczęła mi się odbijać już czkawką na każdej płaszczyźnie życia. Dosyć tego! Doszłam do momentu, w którym życie więcej mi zabierało niż dawało.

Kolejną zmianę w życiu czas zacząć.

Ale najpierw trzeba się do tego jakoś przygotować.

Odpuszczamy sobie na razie planowanie. Jest gorący okres przedświąteczny i naszym priorytetem jest przetrwanie tego szaleństwa pozostając zdrowym na ciele, a zwłaszcza na umyśle. Po Bożym Narodzeniu rezerwujemy hotel, kupujemy bilety i jedziemy na kilka dni do Doncaster obejrzeć miasto i sprawdzić, czy to miejsce spełnia nasze wymagania.

Sprawdzamy wszystko, co tylko nam przychodzi do głowy:
– jakie są sklepy i czy są nasze ulubione
– ceny w sklepach artykułów, które kupujemy często
– transport miejski i ceny biletów
– koszt przejazdów taksówkami
– połączenia z okolicznymi lotniskami
– trasy pociągów
– dostępność parków i terenów rekreacyjnych
– ośrodki kulturalne
– jak wygląda miasto, czy nam się podoba przestrzeń miejska
– agencje mieszkaniowe i ich oferty
– sklepy meblowe
– firmy oferujące przeprowadzki
– w jakiej okolicy powinniśmy mieszkać, żeby dojście do pracy nie zabrało nam dłużej niż 20-25 minut.

Rekonesans wypadł pozytywnie. Skoro spodobało nam się miasto w styczniu, to w pozostałe miesiące może być tylko lepiej.

Postanowiliśmy nie zmieniać pracy jako takiej, tylko wykorzystać możliwość transferu w ramach naszej firmy. W końcu praca w sieci na coś się przydała. Zawsze to jeden problem z głowy z poznawaniem i uczeniem się nowego. A pubów do dyspozycji mieliśmy aż trzy.

Wróciliśmy. Odetchnęliśmy bardzo głęboko i…

– To co? Skaczemy? – zapytałam RR.
– Skaczemy!

Ułożyliśmy plan. Co? Kiedy? Z kim? Za ile? Jak?

Najbardziej się bałam tego, że terminy wynajmu domu, bo postanowiliśmy wynająć dom z ogrodem w Doncaster i wypowiedzenie dotychczasowego mieszkania w Watford nie zazębią się. Że gdzieś coś nie zadziała tak jak należy z firmą, która miała przewieźć nasze rzeczy. O pracowniczy transfer nie martwiłam się w ogóle. Przecież to tylko formalność. Byliśmy w naszych przyszłych pubach, pytaliśmy o możliwość zatrudnienia, wiedzieliśmy, że nie będzie żadnego problemu.

Życie pokazało, że swoją uwagę i niepokój o pewne sprawy powinnam skierować dokładnie odwrotnie.

c.d.n

 

Written by Róża Wigeland